Udane zakupy w łódzkim antykwariacie

Przeprowadziłam się do Łodzi, chociaż zupełnie nie znałam tego miasta. Żeby to jakoś nadrobić, postanowiłam regularnie wybierać się na spacery w okolicy swojego mieszkania i po bardziej znanych częściach miasta, żeby poznać układ ulic i rozejrzeć się za ciekawymi sklepami i innymi miejscami. Mój plan okazał się bardzo skuteczny, bo w czasie tych spacerów znalazłam naprawdę sporo interesujących miejsc, do których teraz regularnie wracam.

Wyjątkowy antykwariat w Łodzi

antykwariat łódźW czasie jednego z takich spacerów zauważyłam antykwariat. Pierwszy na jaki trafiłam w Łodzi, dlatego od razu wzbudził moje zainteresowanie. Niestety znalazłam go już wieczorem, dobre pół godziny po zamknięciu, ale wróciłam następnego dnia, z dwugodzinnym zapasem, żeby mieć czas należycie się rozejrzeć. To był niezły pomysł, bo na miejscu okazało się, że jest co oglądać. Miły sprzedawca wypytał mnie, czy szukam czegoś konkretnego i pokazywał mi książki i płyty winylowe, które mogłyby mnie zainteresować. Wiedziałam, że nie wyjdę z pustymi rękami, kiedy trafiłam na stare zeszyty ulubionego komiksu mojego chłopaka, których nie miał w kolekcji. Od razu ułożyłam je na osobnym stosie i poszłam szukać dalej; ten antykwariat podobał mi się coraz bardziej. Upolowałam dla siebie winyl zespołu, którego często słuchałam w dzieciństwie z rodzicami i miałam do tych piosenek ogromny sentyment. Nie mogło też zabraknąć książek do uzupełnienia moich półek w mieszkaniu, ciągle jeszcze pustych. Znalazłam w sumie kilkanaście książek, które już kiedyś czytałam i bardzo mi się spodobały albo które od dawna chciałam przeczytać. Może nie były w idealnym stanie, ale takie książki lubię: czytane wielokrotnie a nie prosto z księgarni. Byłam pewna, że ten antykwariat Łódź będzie przeze mnie często odwiedzany, szczególnie że sprzedawca zapewnił, że dostawy są regularne. Ucieszyłam się tą wieścią i obiecałam, że jeszcze tu wrócę, zanim wyszłam z całkiem spory stosem książek w ręce, bo nie wszystko zmieściło mi się do torby, którą zabrałam na te zakupy.

Mój chłopak ogromnie się ucieszył na widok komiksów, które dla niego kupiłam i od razu wypytał mnie, gdzie dokładnie je kupiłam. Prawie widziałam, jak trybiki w jego głowie kręcą się w szalonym tempie, kiedy próbował zaplanować sobie trasę z pracy, żeby zdążyć zahaczyć o antykwariat i zrobić w nim spore zakupy. Ja uznałam, że wybiorę się tam dopiero, kiedy skończę czytać część z kupionych książek – i może gdy pozwiedzam jeszcze trochę Łódź, szukając w niej innych perełek na miarę tego antykwariatu.